Jesień
Jesień w ogrodzie: czas, który decyduje o wiośnie. To początek sezonu.
Kiedy dni robią się krótsze, a powietrze coraz chłodniejsze, wielu ogrodników odkłada narzędzia i czeka na wiosnę. Tymczasem to właśnie teraz, jesienią, dzieje się coś, co zdecyduje, jak nasz ogród będzie wyglądał za kilka miesięcy. Warto poświęcić mu jeszcze trochę uwagi, zanim zapadnie w zimowy sen.
Najbardziej oczywistym, a jednocześnie najczęściej odkładanym na później zadaniem jest sadzenie cebulek kwiatów wiosennych. Tulipany, żonkile, krokusy czy hiacynty mają swój własny rytm — potrzebują kilku tygodni chłodu w ziemi, żeby na wiosnę wystrzelić kolorem. Jeśli przegapimy ten moment, nie da się go nadrobić żadnym innym terminem w roku. Cebulki najlepiej sadzić grupami, w miarę gęsto, na głębokość mniej więcej trzykrotnie większą niż ich wysokość — wtedy efekt wiosną robi prawdziwe wrażenie, zamiast pojedynczych, zagubionych kwiatów gdzieś na rabacie.
To także dobry moment, żeby zająć się bylinami. Rozrośnięte kępy hosty, jeżówki czy rozchodnika można teraz podzielić i przesadzić — korzenie zdążą się zadomowić przed mrozem, a wiosną roślina ruszy z pełną energią, zamiast dopiero szukać sił po przesadzeniu w cieplejszych miesiącach. Warto też oprzeć się pokusie ścinania wszystkiego do gołej ziemi — suche kwiatostany niektórych bylin, jak choćby jeżówki, pięknie prezentują się w szronie, a zimą stają się schronieniem dla pożytecznych owadów.
Podobnie jest z drzewami i krzewami liściastymi. Wbrew powszechnemu przekonaniu to właśnie jesień, a nie wiosna, jest najlepszym momentem na ich sadzenie. Roślina ma czas, żeby spokojnie ukorzenić się w jeszcze ciepłej glebie, zanim nadejdą mrozy, dzięki czemu wiosną rusza dużo szybciej niż te sadzone w pośpiechu wczesną wiosną. Świeżo posadzone drzewko warto tylko zabezpieczyć — owinąć pień matą jutową i podeprzeć palikiem, żeby jesienne wiatry go nie przechyliły.
Nie można też zapomnieć o roślinach, które mróz traktują wyjątkowo surowo. Róże lubią być kopczykowane, hortensje — szczególnie te młodsze — najlepiej czują się otulone słomą, a rośliny w donicach, jak lawenda czy figowiec, dobrze jest przenieść do jasnego, chłodnego pomieszczenia albo przynajmniej owinąć donicę matą termiczną. Iglaki, zwłaszcza tuje, cierpią zimą nie tyle od mrozu, co od słońca i wiatru — warto osłonić je od strony najbardziej nasłonecznionej, żeby uniknąć charakterystycznych brązowych poparzeń na wiosnę.
Osobną historią są dalie, mieczyki i begonie bulwiaste — rośliny piękne latem, ale kompletnie nieodporne na mróz. Zanim przyjdą pierwsze przymrozki, trzeba je wykopać i przechować w suchym, chłodnym miejscu, żeby mogły zakwitnąć ponownie za rok. To jedno z tych zadań, o których łatwo zapomnieć w jesiennym pośpiechu, a które kosztuje potem całą roślinę.
Warto też pamiętać, że rośliny zimozielone i iglaki nie przestają "pracować" zimą — tracą wodę przez cały rok, nawet pod śniegiem. Jeśli jesień jest sucha, dobrze jest podlać je obficie tuż przed pierwszymi mrozami. To prosty zabieg, który chroni przed tak zwaną suszą fizjologiczną, gdy zamarznięta ziemia nie pozwala korzeniom pobierać wody, mimo że wilgoci w gruncie nie brakuje.
Jesienna praca w ogrodzie nie jest może tak efektowna jak wiosenne sadzenie czy letnie kwitnienie, ale to właśnie ona buduje fundament pod cały kolejny sezon. Kilka godzin poświęconych teraz — na cebulki, ochronę wrażliwych roślin i odpowiednie podlanie — zwróci się wiosną z nawiązką, kiedy ogród obudzi się zdrowy i gotowy do wzrostu.
Masz pytania, jak zadbać o konkretną roślinę w Twoim ogrodzie? Napisz do nas — chętnie doradzimy.